Wiem, że luty to krótki miesiąc, ale wygląda na to, że od powrotu z Amsterdamu zajmowałam się głównie pracą...

Niespecjalnie jeździliśmy po mieście, wybrałam się tylko do ukochanego FOAM.
Przy okazji - człowiek-fotograf czuje się bardzo doceniony, kiedy zauważa go jedno z największych muzeów fotografii :)))

Zwyczajowy przegląd talerza, czyli #silesiafood

1. fenomenalna zupa z zielonym curry i szpinakiem.
Jakimś trafem zupy z mlekiem kokosowym jadam tylko jesienią i zimą. Będę za nimi tęsknić !
2. Kurczak, cytryny, pomidorki cherry. Brakuj jeszcze marscapone i 30-40 min w piekarniku.
3. Pizza z gruszką, parmezanem i oliwkami !
4. Lekka kolacja - puree z kalafiora i karmelizowane pieczarki

5. Mija miłość do kaktusów i sukulentów rośnie. Oto rośliny, które chcą żyć w moim domu (a nie z nieznanych powodów usychać i wyprowadzać się na śmietnik).
6. Znane Wam już walentynkowe śniadanie
7. Przerwa pracy = Kawa (rzadko) + Kinfolk (jeszcze rzadziej)
8. Coraz częściej mam ochotę pokazać na blogu swoje mieszkanie. No, może nie w trakcie przestawiania mebli. Walczyć z tym czy się poddać i mieć z głowy ?

Znajdziecie mnie na  Instagramie @karolinakurczok, a styczniowe Insta jest tutaj


W tym miesiącu zdjęć mało, głównie za sprawą zastępczego telefonu, który cudem techniki nie jest.
To jednak telefon z aparatem, a nie odwrotnie :)

DIY kreda, zakupy, planner 2014, miś na sesji zdjęciowej

  •  Życie ratują nam czasem całodobowe sklepy. Bywa, że kiedy jedni się bawią, inni zapełniają kompletnie pustą lodówkę 
  • Naturalne rozwinięcie tematu plannera na 2014 rok - tak w jednym miejscu zbieram pomysły wszystkich notek oraz zmian, które czekają bloga i stronę www.
  • A tu kolejna sesja "robi się". Proszę się nie śmiać, po prostu czasem muszę coś sprawdzić korzystając z takiego modela, jakiego mam pod ręką :D
             
    
Jeśli chcecie więcej - obserwujcie mnie na Instagramie @karolinakurczok, a poprzednie Insta-zdjęcia znajdziecie tutaj


Z powodów jak poniżej listopad jakoś nie obfitował w zdjęcia. Ale trza też szczerze przyznać, że brak światła mnie nieco rozleniwia, a że przez kilka miesięcy nie będzie jeszcze lepiej poważnie myślę nad jakimś wyzwaniem fotograficznym typu zdjęcie codziennie przez tydzień czy miesiąc. Jeśli macie jakieś fajne propozycje w tym temacie, dajcie proszę znać w komentarzach.

Trochę mgieł, trochę ostatniego słońca i ostatnich wiszących liści na drzewach (moim zdaniem w kształcie serca - widzicie to ? :) ) oraz urodzinowe muffinki dla przyjaciela według zimowgo Kukbooka 


Mały przegląd #silesiafood. Głównie śniadania i pieczony drób. Polecam Wam kurczaka z bourbonem i kaczkę nadziewaną granatem - sprawdzone, niebo w gębie.
Prawe dolne - Tunio robi śniadanie według "5 sposobów na...". Chłopaki mnie wygrali jajkiem w pomidorze :)

Jeśli chcecie więcej - obserwujcie mnie na Instagramie @karolinakurczok, a październikowe Insta znajdziecie tutaj


Czas wrócić do comiesięcznych podsumowań zdjęć z Instagramu.
Poprzednie pokazywałam Wam w marcu, kwietniu i maju. Ojtam, ojtam, krótka przerwa :)



  • #silesiafood Niekonsekwentnie jeszcze używany tag dla tego co gotuję oraz tego co jem w tutejszych lokalach. Od silesianfood różnie je brak literki "n" oraz przeniesienia zainteresowania z klusek śląskich, modrej kapusty i rolad na ogół fajnego jedzenia, które można spożyć na Śląsku. Zapraszam Ślązaków, Zagłębiaków i wszelkich przejezdnych do tagowania #silesiafood Waszych instagramowych talerzy i knajp- chętnie się z nimi zapoznam !
  • KATOWICE na Mariackiej 10
  • Halloweenowe słońce i mgły.
  • Lokal "nie polecam" za stosunek jakości do ceny. Ale całkiem ładnie, prawda ?
  • Dynia rządzi !
  • Tak wyglądam w pracy :) Na szczęście nie zawsze. Zdjęcia z sesji niebawem.

I teraz następuje ten moment, w którym chciałabym poznać Waszą opinię - czy zdjęcia, które edytowałam w aplikacji Instagram, ale ich nie udostępniłam, zasługują na ten wpis ?
Mam ich całkiem sporo, bo przy moim nie-super-hiper aparacie w telefonie i zawodowym zboczeniu do ulepszania obrazu, szybka obróbka filtrami w Insta to norma.
Niestety - czasem nie udaje się ich opublikować, czasem zapominam, a niekiedy brakuje mi czasu, żeby dokończyć. Mogłabym oczywiście dodawać je później, ale... tracę motywację.
Oto kilka z nich:


  • Widoki podczas podróży do Warszawy (nieuważnych obserwatorów uświadamiam, że na okrągłym zdjęciu powyżej widzimy stolicę)
  • Chyba już Wam to proponowałam - bakłażan a la Bea
  • Frytki z batatów i ryba zapiekana w mleku kokosowym czyli #silesiafood
  • Na spacerze z Luną
No czy mogłam się tym nie podzielić ? :)

Jeśli chcecie więcej - obserwujcie mnie na Instagramie @karolinakurczok


Ostatnio wiele się dzieje, niestety nic w szeroko pojętej tematyce tego bloga. Nawet fotograficznie mało się udzielam, moim głównym narzędziem stał się ostatnio Instagram.

I o ile kocham łatwość obrabiania i publikowania w nim zdjęć, z chęcią korzystam również z kilku innych aplikacji, które lekko te fotki podkręcają :)


Fantastyczna aplikacja na wakacje, kiedy chcemy nie tylko pochwalić się świetną zabawą, ale i doskonałą pogodą. Pokazywałam Wam ją już tutaj, powyżej diy markiza i duuużo lodu, które pomagały mi przetrwać niedzielę.




































[Szczyt rozleniwienia w Bałkanówce ]
Na razie najlepszy jaki znalazłam sposób dodawania tekstu do Insta-zdjęć. Więcej czcionek w wersji pro (obecnie 6.45zł), ale podstawowa też daje radę. Nie używam nadmiernie, ale dobrze mieć pod ręką.



 Chcesz zmieścić na jednym zdjęciu 3,4,5...8,9 ujęć ? Dobrze, może 7,8,9, to już za bardzo upchana fotka, ale tak też można. Ponad 50 układów, zmienna szerokości i kolor ramki oznacza wiele możliwości celnego i zwięzłego pokazania w czym rzecz - że np. przestawiłam meble na balkonie i raczę się tam śniadankiem :)

Po więcej przykładów zapraszam Was na mój Insta.

A Wy jakich jeszcze aplikacji zdjęciowych używacie ?


(ze wspomagaczami, czyli baaardzo długi post)
Uzupełnię zaległości i już wskoczy czerwiec, który też jakby właśnie się skończył :)
































Restauracja PATRIA
Byliśmy tam krótko po otwarciu i... powaliła nas na łopatki, zmusiła do przyklęku w zachwycie oraz utworzyła jedno skojarzenie OBERIBA (patrz np. TU) czyli kalarepa, a dokładnie zupa krem z owej. Niebo w gębie, dosłownie.
Wtedy jedliśmy jeszcze królika w dwóch wersjach, świetny, ale teraz już menu się pewnie zmieniło. Swoją drogą - trza sprawdzić !

Tofu.
Mimo epizodu wegetariańskiego w moim życiu to nowość. Ale przepis banalnie prosty.

MAKARON SZPINAKOWY Z TOFU I POMIDORAMI
- makaron szpinakowy wg tego przepisu, albo kupny
- mała paczka tofu
- garść pomidorków koktajlowych
- pestki z dynii
- oliwa, sól, oregano, bazylia

Makaron gotuję al dente, równocześnie na rozgrzanej oliwie prażąc pestki z dyni (mają napęcznieć i delikatnie zbrązowieć). Do pestek dosypujemy solidną porcję przypraw i pokrojone w drobną kostkę tofu, mieszamy aż pokryje się równomiernie ziołami. Smażymy do osiągnięci delikatnego złotobrązowego koloru. Wtedy dodajemy przekrojone na pół pomidorki, najlepiej przecięciem w dół, na ostrym ogniu - wystarczy chwila, żeby powierzchnia się ścięła i można już zmniejszyć płomień i przykryć pokrywką, żeby lekko całość poddusić. Powinien się już dogotować makaron, więc można go dorzucić na patelnię, żeby wszystko chwilę wymieszać i podawać. Jak zawsze - jemy z zachwytem :)

Na rowerach do Jaworzna. Męcząco, ale ładnie.
































Strasznie lubię to zdjęcie, okropnie to zabrzmi, ale uważam je za magiczne, heh.
Chleb z nutellą, kruszonką, złotą posypką i plasterkiem jabłka, żeby mieć miłe poczucie, że jem zdrowiej :)
































Urodzinowa ja (Best Day  EVER !) i po-urodzinowy balkon.
Na własną imprezę zabrałam wszystko poza aparatem, więc mam setkę zdjęć dorosłych ganiających dzieci i ani jednej fotki jedzenia. Nadrobię.
Tymczasem kilka późno urodzinowych zdjęć autorstwa Marcina Dzidy 

Powyżej jeszcze śniadanie na trawie 2013, czyli my w Bałkanówce.
I finito !

W tej kategorii MARZEC znajdziecie TU


Mojego, ze wspomagaczami :)

MARZEC
































Z wartych zapamiętania - przepis do podręcznego kapownika

BARSZCZ Z POMIDORAMI I FETĄ (według "The River Cottage Cookbook")

Robiony jeszcze w przedwiosennej wersji, teraz na pewno zrezygnowałabym z cebulki i rosołu na rzecz lekkiego wywaru warzywnego, albo i wody ?

3-4 buraki (ok 500g)
1 posiekana cebula
0.5l rosołu
puszka pomidorów
125g fety
sól, pieprz, oliwa

W rondelku zezłocić posiekaną cebulkę, dodać pokrojone w kostkę buraki i rosół, gotować do miękkości. Dołożyć pomidory, całość zblendować, pogotować jeszcze chwilę, doprawić do smaku.
Rozdzieloną do miseczek posypać pokruszoną fetą... boskie połączenie smaków !

A może sałatkę taką zrobić jak już pomidory będą naprawdę fajne ? :)

W marcu pojawiło się jeszcze między innymi takie zdjęcie na CLICKliku


















Pomagałam zbierać pieniądze dla Dominiki, ale przede wszystkim miałam kontakt z małą wielką osobowością. I chyba nie ja jedna się dobrze przy tym bawiłam.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.