Tak, tak, moje firmowe konto, a zwłaszcza jeden wpis, przeżywa oblężenie.
Statystyki szaleją, kciuki nieśmiało wyciągają się w górę, ten i ów pod wrażeniem niezwykłej urody modela, klika w LUBIĘ TO dla całego profilu !

Jeśli i Ty, Droga Czytelniczko, chciałabyś dołączyć do rozentuzjazmowanego tłumu i okazać mi swoją sympatię - zapraszam tędy -> CLICKlik facebook

Jeśli natomiast żebrolajki :) nie są w Twoim stylu, a mimo to chcesz wiedzieć jakie to zdjęcie zdobywa taką popularność - spójrz, jaki ładny Filipek !

CLICKlik - fotografia niemowlęca - Filipek w czapeczce


Więcej zdjęć, jak zawsze na oficjalnej stronie internetowej CLICKlik. Zapraszam !

Note to self:
Nigdy więcej siadać do notki tak późno, tak zmęczona i słuchać przy tym jak Zimoch komentuje zwycięstwo Justyny Kowalczyk. Emocje się udzielają :)))



Niby sugestia była, żeby pokazać zawartość owej.
Na to miałam za wielki bałagan.
Zabrałam się zatem za porządkowanie, po którym  nie było co pokazywać...
To może jakaś torba w użyciu - na ramię, przez miasto, przez pole, z rozwianym włosem... tylko która ?
No właśnie - KTÓRA ?

moje kolorowe torby


Coż, tak wyglądał mój bardzo kreatywny proces myślowy :)

Wydało się, że od toreb jestem trochę uzależniona, czym równoważę pewnie kompletny brak zainteresowania butami. Odświeżyłam znajomość z kilkoma, które spadły na samo dno kosza, będą teraz dziewczynki też wychodzić.
Z zysków materialnych - w jednej kieszonek znalazłam 50 zł. Opłacało się dołączyć do wyzwania ? Jasne :D

Dziękuję Kasi za pomysł, żeby tym razem może właśnie zrobić wyzwanie foto u Grocha.


Kiedy w swój excelowy planner wpisywałam różne ważne święta w oko wpadły mi też takie mniej ważne - śmieszne albo przyjemne. Zadziwiające ile w ciągu roku pojawia się np. Dni Przytulania albo że istnieje odgórnie narzucony Dzień bez stanika ( i nie, nie jest to każda sobota kiedy zaszywamy się w domu).
Powyższe pominęłam, ale spisałam sobie takie, które miło było by obchodzić. Może nie w jakiś szczególnie wydumany sposób, raczej banalnie, choć w myśli, że w tym samym czasie świętuje tak więcej osób jest coś pocieszającego.

Z pizza w naszym domu jest tak, że pojawia się zazwyczaj z jakimś panem na skuterku. Czeladź nie obfituje w knajpy oferujące dobre jedzenie na dowóz, więc jeśli bardzo się nam już nie chce wtedy w domu zjawia się ona. Królowa ludzi zbyt zmęczonych żeby gotować. Jemy, mamy nawet swoje ulubione, ale głowy nie urywa.

Dzisiaj zatem próba zrobienia czegoś bardziej smakowitego.

pizza bianca - ziemniaki, ser brie, szalotka i rozmaryn

Na pierwszy plan poszła Bianca według przepisu Karoliny ze Zmysłów w Kuchni. Po przepis odeślę Was bezpośrednio do niej, bo nie zmieniłam w nim ani grama, więc żadna moja zasługa.
Polecam przygotowanie również sosu czosnkowego, bo bez niego - mimo użycia zdrowej ilości przypraw wydawała się nieco mdła. Płaska w smaku, ale żebyśmy się dobrze zrozumieli, nadal warta i produkcji i konsumpcji. Tylko z sosem :D

Drugą porcję ciasta wykorzystałam na pizzę z gruszkami, oliwkami i szałwią.

pizza z gruszkami, oliwkami i szałwią

Print Friendly and PDF

- porcja ciasta według Twojego ulubionego przepisu
- małą garść czarnych oliwek (w oryginale peklowane na sucho)
- ząbek czosnku (dałam 3)
- 2 twarde gruszki
- szklanka tartego parmezanu
- kilka listków świeżej szałwi
- oliwa

Rozgrzać piekarnik do 190 st Celciusza.
Obrać i zmiażdżyć czosnek, zalać oliwą i wymieszać, a potem posmarować nią rozwałkowane ciasto.
Rozłożyć na wierzchu pokrojoną w cienkie plastry gruszkę, a to plasterki oliwek i szałwię. Całość posypać parmezanem i piec około 15 min aż będzie złota i chrupiąca.

Oryginalny przepis wg SF Girl by Bay


Na sali mamy więcej wielbicieli amerykańskiej, na grubym cieście i z masą dodatków czy cieniutkiej jak maca włoskiej ? Powyższe trafiły w gust ?


Rok temu spisałam już podstawy wybierania stroju na zdjęcia, i proszę, to też była propozycja walentynkowa, w nieco rozszerzonym miłosnym składzie - mama, tata i córa.

Tym razem niech będzie zatem klasycznie, dla pary.
Co powiecie na to?

piżamowe walentynki


ONA: koszulka, okulary 

Tak, to są, piżamy.
Ale zanim zarzucicie mi jakieś nierówności pod sufitem :) nakreślę resztę pomysłu.

Biel, dużo światła, trochę walentynkowych ozdób i kolorów. 

Romantyczne śniadanie w łóżku. Może tosty w kształcie serc, może naleśniki, trochę owoców, do picia gorąca czekolada, albo kawa z pianką. Jakieś podkradanie jedzenia, jakiś skradziony buziak utrwalony na fotografii.

Dużo śmiechu, wygłupów, dystansu do siebie. Ludzie, którzy nie muszą ze sobą cały czas rozmawiać, żeby czuć się swobodnie. Ci, którzy czytają w łóżku i nie przeszkadza im, kiedy ktoś przerywa, żeby przeczytać to jedno, wyrwane z kontekstu, ale za to jakie piękne zdanie !
Z taką parą to byłaby cudowna sesja...


DIY pomysły na Walentynki: 3D serca origami oraz poduszka z azteckim sercem
(źródła zdjęć: sypialnia, dywan, lampki)


...nie może być o tym, że właśnie wróciliśmy z Amsterdamu, nie :)
Musi, a nawet pozwolę sobie na podkreślenie, MUSI być o Walentynkach - toż to już za kilka dni !

Jak wspominałam rok temu, to moje ulubione adaptowane święto i wcale nie żałuję nam, Słowianom tych kartek, tego różu i czerwieni, oraz serduszek, kwiatów i czekoladek.
Ale prawdą jest też, że pozwalam sobie na dość swobodną interpretację.
Odkąd pamiętam, służyło mi nie tylko do anonimowego wyznawania miłości aktualnemu wybrankowi mojego serca, ale również przypominania moim Przyjaciołom, że ich kocham. W końcu, zakochanym można być nie tylko romantycznie, prawda ?



Dla wielbicielek prawdziwych romansów mam jednak taką puentę:
kiedy wspomniałam Tomkowi, że powstał powyższy kolaż, sam podobno zajrzał do tych zdjęć, rozmarzył się trochę wspominając czasy kiedy patrzyli tylko sobie w oczy i usłyszałam "Każdego dnia kocham ją bardziej".
To ważne, kiedy ludzie mają taką historię...


W tym miesiącu zdjęć mało, głównie za sprawą zastępczego telefonu, który cudem techniki nie jest.
To jednak telefon z aparatem, a nie odwrotnie :)

DIY kreda, zakupy, planner 2014, miś na sesji zdjęciowej

  •  Życie ratują nam czasem całodobowe sklepy. Bywa, że kiedy jedni się bawią, inni zapełniają kompletnie pustą lodówkę 
  • Naturalne rozwinięcie tematu plannera na 2014 rok - tak w jednym miejscu zbieram pomysły wszystkich notek oraz zmian, które czekają bloga i stronę www.
  • A tu kolejna sesja "robi się". Proszę się nie śmiać, po prostu czasem muszę coś sprawdzić korzystając z takiego modela, jakiego mam pod ręką :D
             
    
Jeśli chcecie więcej - obserwujcie mnie na Instagramie @karolinakurczok, a poprzednie Insta-zdjęcia znajdziecie tutaj


Tak, wiem, podchwytliwe pytanie.
Bo przecież teraz można już wszędzie - na iPadzie w autobusie, na monitorze w biurze, pod ciepłym kocem, z kubkiem imbirowej herbaty w jednej ręce i pięknie wydanym albumem w drugiej. Przy kuchennym stole u babci, kiedy wyciągnie stare albumy, żeby pokazać swoją fryzurę w '73.

Blisko.
Ja powiem, że w muzeum.

Pięknie oprawione odbitki na archiwalnym papierze w naprawdę dużych formatach. A kiedy jeszcze są to prace fotografa, którego uwielbiasz...
Do tej pory pamiętam, kiedy pierwszy raz stanęłam przed zdjęciami Diane Arbus, które przecież nieźle już znałam. Żadna reprodukcja, żaden monitor nie odda tylu szczegółów co papier fotograficzny. Do portretu Germaine Greer wracałam chyba 10 razy, z każdej odległości, pod każdym kątem odkrywałam coś nowego, niezmiennie fascynującego.

Ostatnio jej zdjęcia widziałam w FOAM. Wtedy zachwyciłam się Jackiem Dracula.

Wystawa Diane Arbus w FOAM


Tak jak wcześniej w tym samym miejscu "Porteretem Matki" i "Schodami pożarowymi" Alexandra Rodchenki. Albo całą serią "Minamata" z przejmującym "Tomoko Uemura w kąpieli" W.E.Smitha.
Taki grom z jasnego nieba, trochę jak zakochanie od pierwszego wejrzenia.

Jeśli więc będziecie w Amsterdamie to odwiedźcie mój ulubiony FOAM (Fotografiemuseum Amsterdam).
Znajduje się w historycznym centrum miasta, niedaleko słynnej restauracji RED, bilety kosztują około 10 euro i trzeba pamiętać, żeby odwiedzić też bibliotekę na samej górze. W tej chwili główna wystawa to retrospekcja Williama Kleina. Ciekawe czy też się zakocham ? :)

FOAM
Keizersgracht 609
1017 DS Amsterdam


A Wy ? Ktoś podobnie przeżywa spotkania ze sztuką ? Chętnie poznam Wasze ulubione muzea.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Obsługiwane przez usługę Blogger.