Home » inne
już przysiadał skrawkiem tyłka na brzegu krzesełka, żeby opisać weekend w Budapeszcie... Wtem
wszystko się odwróciło. Nie umiem pisać na świeżo, że oboje rodziców w szpitalach i brak miejsca na oddech. Piszę, że wszystko znajduje swoje miejsce.
Wracam w samą porę.
Jutro spotkanie z mamami i Mamą Silesią, a w przyszłym tygodniu więcej zdjęć tzw zawodowych z ostatnich dwóch tygodni. Stay tuned !
Niby sugestia była, żeby pokazać zawartość owej.
Na to miałam za wielki bałagan.
Zabrałam się zatem za porządkowanie, po którym nie było co pokazywać...
To może jakaś torba w użyciu - na ramię, przez miasto, przez pole, z rozwianym włosem... tylko która ?
No właśnie - KTÓRA ?
Coż, tak wyglądał mój bardzo kreatywny proces myślowy :)
Wydało się, że od toreb jestem trochę uzależniona, czym równoważę pewnie kompletny brak zainteresowania butami. Odświeżyłam znajomość z kilkoma, które spadły na samo dno kosza, będą teraz dziewczynki też wychodzić.
Z zysków materialnych - w jednej kieszonek znalazłam 50 zł. Opłacało się dołączyć do wyzwania ? Jasne :D
Dziękuję Kasi za pomysł, żeby tym razem może właśnie zrobić wyzwanie foto u Grocha.
Uwielbiam to !
Gdzie się nie obejrzeć mili blogerzy dzielą się swoimi
pomysłami na to jak dobrze przygotować się, aby kolejny rok stał się najlepszym
rokiem Twojego życia. Zajrzyjcie po takie
porady np. do Emilki albo do Michała.
Ja jak wspomniałam kocham planować, ale ma to swoje złe
strony. Tzn. po zeszłym roku został mi taki clipboard* z około
sześćdziesięcioma kartkami, na których rozpisane są, mniej lub bardziej
szczegółowo różne projekty. Niewykonane. Zaczęte, ale nieskończone. Skończone,
ale zbyt późno, żeby się tym chwalić. I tak dalej.
Od grudnia ogarniam na czym mi najbardziej zależy w bieżącym
roku. Są tu i wątki osobiste, i finanse, jest blog i jest firma. Każdy temat
rozbity na kilka-kilkanaście mniejszych pomysłów, a prawdopodobnie będą pojawiały się i nowe.
Jeśli zrobiliście
jakieś postanowienia noworoczne to wiecie pewnie jakie są najważniejsze zasady.
- Po pierwsze - spisać.
- Po drugie - zastosować do nich zasadę SMART, czyli sprawić aby każde było Sprecyzowane, Mierzalne, Atrakcyjne, Realistyczne i Terminowe.
- Po trzecie warto każdemu przypisać powód dla którego jest dla Was ważne. W chwilach zwątpienia to właśnie on motywuje do walki.
- Po czwarte - od razu wyznaczyć sobie pierwszy krok i datę jego realizacji. A kiedy to nastąpi wyznaczyć kolejny, też z datą.
- Po piąte - wybrać 3 najważniejsze, które, choćby się paliło i waliło, będziecie wykonywać, a przy okazji dadzą Wam największą satysfakcję.
Czy uważam, że w 2014 dokona się we mnie super-przemiana i
nagle wykonam WSZYSTKO ? Nie, nie jestem aż taka naiwna. Ale nie widzę też
powodu dla którego miałabym przestać walczyć. W końcu moje plany są fajne, moja
organizacja od strony teoretycznej się sprawdza, brakuje mi tylko
systematycznego działania. Phi, cóż to wielkiego ? :)
Zidentyfikowałam swoich wrogów i znalazłam na nich bata.
Brak czasu nie świadczył bowiem o zbyt małej ilości godzin w
ciągu dnia, ale nadmiernym nagromadzeniu zajęć. Stąd jakiś projekcik, zdarzało
się, że wypadł tuż przed metą.
Kilka przedsięwzięć rozpoczętych w tym samym czasie oznaczało
miotanie się od jednego do drugiego, gdzie bardziej czasochłonne było
przypominanie sobie na czym stanęłam, niż właściwa praca.
Osobny zarys dla każdej sprawy, to brak widoku ogólnego.
Pomysł jak to WSZYSTKO ogarnąć podsunęła mi Kasia z CatherineTheOwner.
To co ona zaproponowała jako metodę projektowania własnego biznesu, ja
przełożyłam na stworzenie Plannera 2014.
Życie ułatwi mi plik excela. O tyle lepszy od kalendarza, że
pozwala zaplanować działania długoterminowe bez mazania markerem po
dziesiątkach stron. I elastyczniejszy pod względem wprowadzania zmian.
Jeśli uważasz, że przyda się i Tobie znajdziesz go TUTAJ
Co zawiera ?
Górne rzędy to kolejno dni roku, miesiące, dni miesiąca,
tygodnie i święta.
Poniżej moje 3 priorytety na ten rok.
Pod nimi wpisałam sobie WOLNE, bo po pierwsze jest ważne :),
a po drugie powinno/może oznaczać przerwę w planach.
A potem już wszystkie projekty i pomysły na którymi chcę
pracować, podzielone na kategorie. Przykład z "osobistymi" jest nieco
z czapy, ale nie musimy już o sobie wiedzieć tak wiele :)
Plik na razie jest wizualnie wieeeeelki, ale excel posiada
przydatną funkcję chowania (nie kasowania!) wierszy i kolumn, które już
potrzebne nie są, a jesteśmy przecież dopiero na samym początku roku. Fajnie
będzie odkryć całość ostatniego grudnia i powiedzieć sobie "O jaaaa, to ja
tyle zrobiłam?".
A że moja wersja ma służyć i jako kalendarz redakcyjny na
bloga i marketingowy dla CLICKlik to myślę, że będzie się działo.
Także - styczeń miesiącem planowania, wybaczcie jeśli
jeszcze przez chwilę będzie tu w kratkę.
*jak wiadomo - podkładka z klipsem
I dzięki wielkie za to, że już nastąpił.
Czy to oznacza, że 2013 był zły ? Nie. Ale wydarzenie ostatnich miesięcy powodują, że na myśl o nim się wzdrygam. Chcę zmiany, potrzebuję zmiany !
Trochę przyjdzie sama, a trochę o nią zawalczę :)
Dla tych, którzy również potrzebują na kolejnym nowym starcie kropli optymizmu i patrzenia przez pastelowe szkiełka - kalendarz. Wisi u mnie nad biurkiem i wywołuje uśmiech - między innymi dlatego, że takie przygotowaliśmy w tym roku dla wszystkich naszych Przyjaciół. Mam miłe uczucie, że tworzy wspólnotę dobrych doświadczeń. Ktokolwiek chce do niej dołączyć - zapraszam !
I na koniec wyznam, że w temacie zmian, w podtemacie właściwie - blogowym, potrzebuję cheerleaderki. Kogoś, kto zapyta jak mi idzie z tym czy tamtym projektem, kopnie w tyłek w razie potrzeby i pogratuluje sukcesu. Dobrze - głównie pogratuluje sukcesu :D bo na życie blogowe mam jeden cel, a tyle wstyd byłoby nie zrealizować.
Jeśli ktoś się piszę to poproszę o info tu, albo na maila Karolina(na) clicklik.eu. Odwdzięczę się maślanym wzrokiem i poklepywaniem po ramieniu w dowolnym celo-wspieraniu!
To do dzieła !
czyli BonBon La Kritz w wersji grzecznej i ubranej.
No, może nie takiej grzecznej, bo artystki burleskowe nawet pozapinane po szyję kuszą, oj, kuszą.
Ale po więcej trzeba się będzie wybrać do panny La Kritz na funpage'a albo profil. Tylko ostrzegam, natkniecie się tam również na zdjęcia nie mojego autorstwa prezentujące BonBon w trakcie prób i występów, wersja dla pełnoletnich.
Nosz kurcze, urocza jest !
Skoro o cielesności mowa, zdrowie, mała żmijka wije się to tu, to tam.
Brak władzy nad własnym ciałem rozwala w drobny mak i plany, i psyche. Sorry.
Obsługiwane przez usługę Blogger.







